Wiedźmińskie

Siedliszcze

Wiedźmin i Netflix – co może wyniknąć z takiego połączenia?

Premiera serialu Wiedźmin odbędzie się w 2020 roku

Wiedźmin i Netflix, Netflix i Wiedźmin – oto największy news ostatniego miesiąca. Co dobrego, a co złego może nam zaprezentować ten duet? Czy serial zdobędzie taki rozgłos i grono fanów jak Gra o Tron, czy Wikingowie? Postanowiliśmy podzielić się z Wami naszymi opiniami i przewidywaniami dotyczącymi nadchodzącego serialu.

Lukas777

Nie ukrywam, że taki rozwój wypadków odnośnie serialu niezmiernie mnie ucieszył i dosłownie zwalił z nóg. Netflix dostarcza jedne z najsolidniejszych produkcji na rynku, a House of Cards, Stranger Things, Narcos i wielu innych nie trzeba przedstawiać. Do tego współpraca z samym Bagińskim rodzi nadzieje na coś naprawdę wyjątkowego. Takiego scenariusza nawet nie brałem pod uwagę w moich najskrytszych marzeniach odnośnie wiedźmińskiej ekranizacji, a kiedy wiem już co i jak, nie wyobrażam sobie by projekt anglojęzyczny miał w tym momencie innych wykonawców.

Trudno mi typować jacy aktorzy mogliby trafić do obsady, lecz w głównych rolach wolałbym nowe twarze, takie, do których nie przylgnęły jeszcze żadne kreacje. Tym samym nie zgadzam się z pomysłami niektórych fanów typujących do roli Białego Wilka takie osoby, jak Nikolaj Coster-Waldau (Jamie Lannister z Gry o Tron), czy choćby Travis Fimmel (Ragnar Lothbrok z Wikingów) – to role naprawdę rozpoznawalne i na dodatek oba seriale uderzają w podobne klimaty co świat Sapkowskiego.

Można oczekiwać, że pierwszy sezon przedstawi opowiadania ze zbioru “Ostatnie życzenie”. Znajdziemy w nim siedem zgrabnie nawiązujących do siebie historii, których treść, nie będąc zbytnio skrócona ani rozciągnięta, może dobrze wpasować się w typowy dla Netflixa, dwunasto- lub trzynastoodcinkowy format sezonu. Może to również być około ośmiu odcinków, czyli format, który przyjęła planowana przez wytwórnię na lato seria “The Defenders”, czy też Stranger Things. Ponadto moglibyśmy również liczyć na całkiem widowiskowy finał sezonu w postaci tytułowego i zarazem ostatniego opowiadania w zbiorze, mającego ten sam tytuł, czyli “Ostatnie życzenie”. Kto wie, być może twórcy zaskoczą nas zupełnie innym pomysłem.

wiedzmin-3-dziki-gon-011

Zireael

Gdy Tomek Bagiński ogłosił, że zajął się produkcją filmu Wiedźmin, który miał być ekranizacją opowiadań Andrzeja Sapkowskiego, wiedziałam, że historia Geralta jest w dobrych rękach. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że tytuł The Witcher pojawi się na platformie Netflix, zaśmiałabym mu się w twarz. Owszem, bardzo chciałam, aby Saga została przeniesiona na duży ekran w formie serialu – jest to długa opowieść z wieloma wątkami pobocznymi, więc do takiego układu nadaje się idealnie. Najlepszym przykładem rozwiązania kwestii zaprezentowania książkowej historii poprzez kilkusezonową serię, jest Gra o Tron. Właśnie w momencie rozpoczęcia przygody w Westeros w mojej głowie pojawiło się marzenie dotyczące realizacji Wiedźmina przez HBO lub Netflix. Podobnie jak Andrzej Sapkowski, nie powierzyłabym na jego miejscu ekranizacji twórczości polskiej stacji telewizyjnej. Widzieliśmy już dość – “pięknego” smoka, gumową strzygę i samurajskie ruchy Geralta.

Dlaczego Netflix jest jedynym właściwym wyborem? Dlatego, że HBO ma swoją Grę o Tron, która będzie rozwijana przez najbliższe lata, The CW ma takie seriale jak Arrow, Flash, Supergirl, a AMC The Walking Dead. Poza tym serie powstałe na tej platformie to naprawdę dobre kino i przeważnie są to hity chwalone na całym świecie. Przykładów takich tytułów jest multum: House of Cards, Stranger Things, Narcos, Sense8, czy The OA. W ostatnim czasie Netflix stał się wyznacznikiem jakości pod względem realizacji seriali oraz oryginalności jeśli chodzi o przedstawiane historie.

Wiele osób uważa, że w związku z tym, że jest to amerykańska firma, leży zbyt na lewo na mapie ;), seria o wiedźminie zaoferuje zupełnie inny pogląd na opowieść, niż ten zaprezentowany w książkach. Ciężko tym osobom odmówić racji, szczególnie biorąc pod uwagę ostatni serial rodzeństwa Wachowskich, Sesne8. Jednak o tę kwestię byłabym spokojna – całość projektu będzie tworzona z udziałem Andrzeja Sapkowskiego i Tomka Bagińskiego. Naprawdę uważacie, że król polskiej fantastyki pozwoli na takie fantazje? Zdaję sobie sprawę z tego, że gdy w grę wchodzą duże pieniądze, sprawy niejednokrotnie przybierają dziwny obrót, ale nie stwarzajmy problemów tam gdzie ich (być może jeszcze) nie ma.

wiedzmin-006

To co najbardziej przyprawia mnie o bezsenność w nocy to dobór aktorów. Już jakiś czas temu pisaliśmy o swoich typach na odtwarzanie ról Geralta, czy Yennefer. O ile po Łotrze 1 zmieniłam zdanie co do Madsa Mikkelsena, o tyle naprawdę wątpię w zaangażowanie znanych twarzy do tej produkcji. Netflix lubi nieznane nazwiska, bo to przecież tańsza opcja, ale jednocześnie trochę niebezpieczna.

Druga sprawa to miejsce, gdzie będzie powstawała seria. Oczywiście, że chcę, by zdjęcia kręcono we wschodniej Europie, gdzie dzięcielina pała i gryka jak śnieg biała. Ale bądźmy realistami – umieszczenie planu zdjęciowego poza granicami Stanów Zjednoczonych wiąże się z kosztami. Oby budżet przeznaczony przez Netflix na to wystarczył. O efekty specjalne nie ma co się specjalnie martwić, w końcu na pokładzie mamy Tomka Bagińskiego i jego zespół Platige Image. W Legendach Polskich pokazali co potrafią.

Wielokrotnie w komentarzach widziałam również opinie, według których studio CD Projekt RED powinno być zaangażowane w proces tworzenia serialu. Moje pytanie brzmi – dlaczego? To nie jest adaptacja gry, tylko twórczości Sapkowskiego. Jedyną inspirację zaczerpniętą z dorobku REDów, którą jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować, to wygląd bohaterów. 

Gerwant

Wiadomość o wiedźmińskim serialu spadła nam niczym grom z jasnego nieba. Oczywiście wcześniej były przesłanki o filmie, ale te były tak oszczędnie dawkowane, że zaczynałem się obawiać, iż projekt został po cichu wrzucony do kosza. Konkretnych informacji mamy póki co mało, ale i one są dostateczne, by móc zbudować sobie jako takie wyobrażenie na temat tej produkcji. Po pierwsze, sam fakt, że będzie to jednak serial, a nie film oznacza dla nas prawie same korzyści. Wątki będą mogły być należycie rozbudowane, a twórcy nie będą mieli aż takich problemów z zdecydowaniem co mogą, a czego nie mogą umieścić w produkcji.  Zmiany względem pierwowzoru oczywiście nastąpią, niektóre wątki zostaną usunięte, niektóre dodane, to jest raczej niezbędne. Zapewne na początek twórcy zabiorą się za opowiadania, które powinny dość dobrze przygotować nieobeznanego z literaturą widza na dalsze wydarzenia z Sagi.

Kolejne dobre informacje to te, że do współpracy zostali włączeni Tomasz Bagiński i Jarosław Sawko z Platige Image. Ten pierwszy zresztą ma wyreżyserować co najmniej jeden odcinek w każdym sezonie. Co więcej, w produkcję zaangażowany jest sam Andrzej Sapkowski pełniący rolę konsultanta kreatywnego. Mając w zespole takich ludzi możemy być chyba spokojni o to, że ekranizacja będzie dość wierna materiałowi źródłowemu.

Niewiele wiadomo o budżecie, sam Netflix na początek ma przeznaczyć podobno około 6 milionów dolarów. W projekcie biorą udział również osoby z wytwórni Sean Daniel Company, nie wiadomo więc jakie środki zostaną finalnie przeznaczone na pierwszy sezon. Biorąc pod uwagę fakt, że opowiadania wiedźmińskie są dość kameralne to koszt wyprodukowania pierwszych odcinków nie powinien wymagać zbyt wielkich nakładów finansowych.

Jeśli chodzi o obsadę to myślę, że przez wzgląd na niedużą ilość kluczowych dla dalszej fabuły postaci (oraz niewielki budżet), nie zobaczymy zbyt wielu znanych twarzy. Nie wiem czy oni zresztą byliby aż tak potrzebni. Obecnie wiele seriali znajdujących się w ścisłej czołówce świetnie radzi sobie z aktorami, których przeciętny widz niekoniecznie musiał wcześniej znać. Ja sam chyba nie mam specjalnych typów pod konkretne role, ale na pewno chciałbym zobaczyć Evę Green jako Yennefer.

wiedzmin-2-001

 Chciałbym również, aby duża część zdjęć do serialu została nakręcona w Polsce, czy też ogólnie mówiąc w Europie Środkowo-Wschodniej. Sam Bagiński w wielu wywiadach podkreślał, że bardzo ceni sobie okoliczne krajobrazy i będzie czynił kroki, by doprowadzić nasze wspólne pobożne życzenia do skutku.

Z tego co wyczytałem na forach internetowych, wiele osób jest przekonanych, że ze względu na ostatnie trendy polityczne Geralt stanie się afrorivijczykiem, Zoltan zmieni orientację seksualną, Yennefer okaże się być transwestytką itp., itd. Poprawność polityczna poprawnością polityczną, ale nie przesadzajmy w drugą stronę. Wątpię, żeby był jakiś szczególny nacisk, by do serialu przemycać takie „smaczki”. Sama Saga porusza zresztą i tak dużo tematów, które ostatnio są na językach, jak rasizm, seksualność, czy feminizm. Nie ma więc chyba co udziwniać skoro materiał źródłowy sam w sobie dotyka podobne kwestie z odpowiednim wyczuciem smaku. Bardziej martwię się o angielską lokalizację, która prawdopodobnie zuboży charakterystyczny język literackiego pierwowzoru. Miejmy nadzieję, że ktoś pokusi się o porządny dubbing. Inna sprawa to też realia świata przedstawionego, które różnią się dosyć od typowego zachodniego fantasy. Oby obecność Andrzeja Sapkowskiego i Tomasza Bagińskiego zdołała naprowadzić pozostałą część zespołu na odpowiedni kierunek, przy którym uda się zachować specyfikę Wiedźminlandu.


Nam pozostało jedynie czekać na każdą drobną informację dotyczącą realizacji serialu. Bardzo mocno trzymamy kciuki za sukces serii The Witcher i mamy nadzieję, że będzie to godny konkurent w kategorii serial fantasy dla Gry o Tron.