Wiedźmińskie

Siedliszcze

Różnice pomiędzy książkami a grami w kontekście serialu Wiedźmin

Różnice pomiędzy książkami a grami w kontekście serialu Wiedźmin

W przyszłym roku zadebiutuje Wiedźmin od Netflixa, który będzie w pełni oparty na twórczości Andrzeja Sapkowskiego i jego cyklu wiedźmińskim. Ponieważ być może niektórzy z Was nie zapoznali się jeszcze z książkami, a temat znacie głównie z trylogii od CD Projekt RED, postanowiliśmy poświęcić ten artykuł na wypunktowanie i opisanie różnic występującymi pomiędzy tymi dwoma mediami.

Ci którzy zaś przeczytali historię Białego Wilka już kilka razy, mogą natomiast odświeżyć pamięć, bądź zostać dla samego towarzystwa, będzie mi bardzo miło! Oczywiście nie wszystkie wspomniane tu rzeczy muszą zostać uwzględnione przez twórców, ale dotychczasowe przesłanki każą nam sądzić, że Lauren Hissrich stara się by serial był w miarę możliwości jak najbliżej oryginału. Odwieście więc miecze na kołek, zamówcie kufel Wyzimskiego Czempiona i rozsiądźcie się wygodnie, bo trochę to potrwa.

Zgól Waść wąsa!

W kwestii różnic pomiędzy książkami, a grami najwięcej namieszała chyba trójka – choćby w kwestii wyglądu głównego bohatera. Już w pierwszych materiałach promocyjnych przedstawiano Geralta z białą brodą, co zapewne miało podkreślić trudy jego podróży. Czas jednak mijał, a Geralt praktycznie na wszystkich screenach, zwiastunach oraz gameplay’ach biegał z intensywnym zarostem, co dość mocno zapisało się w świadomości graczy. Żeby się o tym przekonać wystarczy przejrzeć galerię fanowskich artów, bądź to jak Białego Wilka przedstawiają cosplayerzy.

Tymczasem należy przypomnieć, że w książkach nasz wiedźmin nie bardzo przepadał za drapiącą i drażniącą go brodą, i gdy tylko miał okazję robił użytek z brzytwy. Sama Lauren Hissrich zakomunikowała już na Twitterze, że zgodnie z tym co stoi w Sadze, Geralt będzie ogolony (co nie znaczy, że nie zobaczymy u niego okazjonalnie lekkiego zarostu). A skoro już jesteśmy przy owłosieniu, to ciekawe czy zobaczymy Białego Wilka w opasce na włosy?

wiedzmin-3-020

O walce, czyli miecze, znaki i eliksiry

Z oczywistych względów w grach walka musiała zostać zaprojektowana tak, by była zróżnicowana, efektowna i satysfakcjonująca. Zachęcono więc nas do częstego używania znaków oraz wszelkich wyrobów alchemicznych. W efekcie Geralt każdego napotkanego utopca traktował snopem iskier oraz ładował w siebie takie zaporowe ilości dekoktów, że nawet jako wiedźmin mógłby się nabawić marskości wątroby. Trzeba jednak przypomnieć, że w książkach wiedźmin robił użytek z magii i alchemii raczej okazjonalnie. Sama wiedźmińska magia nie miała też raczej takiego kopa – na przestrzeni Sagi Geralt używał Igni głównie jako przenośnej lutownicy do łatania dziurawych garnków. Ponieważ jednak serial również rządzi się swoimi prawami, twórcy na pewno nie zawahają się przed użyciem szerokiego spektrum narzędzi w celu uczynienia walki bardziej ciekawiej i widowiskowej.

Wiedźmin w płycie

Kolejna sprawa to wiedźmiński pancerz. A w zasadzie jego brak. Z podobnych względów co walka, system ekwipunku (jak na grę RPG przystało) musiał zostać rozbudowany. Choć w jedynce twórcy zdecydowali się trzymać jeszcze w tej kwestii pierwowzoru, to już w trójce zostaliśmy zalani toną brygantyn, kirysów, przypominających bebzun napierśników oraz (o zgrozo) zbrój płytowych. Co gorsze, nawet pancerze, które według gry były dedykowane wiedźmińskim szkołom okazywały się być często ciężkimi kombinacjami kolczugi oraz blachy. Czy nam się to jednak podoba, czy nie, książkowy Geralt podobne rupiecie zrzuciłby z siebie co prędzej, by wymienić je na niekrępującą ruchów skórzaną kurtkę, w której przechodziłby kilka następnych lat. Miejmy więc nadzieję, że ludzie odpowiedzialni za kostiumy przygotują Białemu Wilkowi nabijaną srebrnymi ćwiekami, czarną skórę.

Więź pomiędzy Yennefer a Ciri

W Dzikim Gonie dość słaby aspekt położono na przedstawienie relacji pomiędzy Yen a Ciri. Ta pierwsza oczywiście lata jak szalona, żeby odnaleźć córkę, ale po samym fakcie nie widać pomiędzy nimi odpowiedniej zażyłości – zwłaszcza ze strony Jaskółki. Wydawać by się mogło, że Ciri traktuje Yen jako taką trochę sztywną, surową opiekunkę z przymusu, której nie ma nawet co stawiać obok Geralt. Grubo inaczej było jednak w książkach. Czarodziejka była tam dla podopiecznej niezwykle ważną i drogą jej osobą. Dziewczyna nazywała ją zresztą matką, a na spotkaniu Loży kazała się się nazywać Cirillą z Vengenbergu. Relacja pomiędzy kobietą, a dziewczynką budowała się powoli, ale w końcu Jaskółka spełniła marzenie czarodziejki o posiadaniu dziecka. Mało tego stała się osobą, która była w stanie spoić ze sobą na dobre Geralta i Yen.

Emhyr to jednak nie Tywin Lannister

I nie chodzi mi tu bynajmniej o jego głos w angielskiej wersji językowej. Bardziej mam na myśli to jak w trójce wykreowano cesarza Nilfgaardu i jak przedstawiono jego motywacje względem Ciri. Jeśli jesteśmy osobą, którą nie zna zwyczajnie książek to Emhyr będzie nam się jawić po prostu jako ambitny, srogi i nieznoszący sprzeciwu władca. Odnalezienie Ciri to dla niego chyba bardziej racja stanu niż nawrót rodzicielskich uczuć względem córki. Kompletnie umknie nam za to kwestia jego przeszłości i powiązań z rodziną Ciri.

Ci zaś którzy znają historię z Sagi będą się za to zadręczać pytaniami, które generują luki fabularne w grze. Skąd Ciri wie, że Emhyr to jej ojciec? Skąd wiedzą to choćby szambelan i Morvran Voorhis? Gdzie jest Fałszywa Cirilla i czemu nikt o niej nie pamięta, choć w dwójce była wspomniana w liście Shilarda Fitz-Oesterlena? Dlaczego nikt nie dba o to, że Emhyr chciał zrobić dziecko własnej córce? Jakim cudem dwór mógłby zgodzić się na objęcie tronu przez Ciri w roli córki cesarza, kiedy jeszcze kilka lat temu była dla nich jego małżonką?

Choć do ukazania w serialu wszystkich niuansów dotyczących postaci Emhyra jeszcze jest sporo czasu, to osoby, które znają go jedynie z książek mogą być nieco zaskoczone. Ciekawe też jak scenarzyści zdecydują się go przedstawić widzom. Ujawnienie, że Duny i cesarz to jedna osoba powinna być dla osób nieobeznanych z Wiedźminem prawdziwym uderzeniem. Albo więc jego metamorfoza będzie rzeczywiście duża, albo aż do kulminującego momentu nie będziemy mieli okazji zobaczyć twarzy cesarza w pełnej okazałości.

Znacznie mroczniejsza Ciri

W Dzikim Gonie mamy do czynienia z Ciri, która jest już dorosłą osobą, a okres dojrzewania pozostawiła daleko za sobą. Te kilka lat podróżowania po innych wymiarach sprawiło najwidoczniej, że dziewczyna zdołała nieco zapomnieć o swej trudnej przeszłości, która przypadła na książki i była jednym z ważniejszych wątków fabularnych. W końcu Ciri jeszcze jako około pięciolatka została osierocona przez rodziców (jak się później okazuje – jedynie przez matkę), którzy zginęli w katastrofie morskiej w Głębi Sedny. Następnie jej kraj został podbity przez cesarskich żołnierzy, a ona sama musiała uciekać przed rzezią z miasta wśród pożarów i śmierci. Te okrutne wydarzenia miały jeszcze długo nawiedzać ją w koszmarach.

Po wielu tygodniach włóczenia się razem z uchodźcami po lasach i gościńcach nadszedł w końcu okres szczęścia i stabilizacji pod opieką Geralta i Yennefer. Nie trwał jednak długo, bo już w lipcu 1267 roku Ciri musiała znowu uciekać – tym razem przed Vilgefortzem. W efekcie znalazła się spiekanej słońcem pustyni Korath, gdzie omal nie padła z wycieńczenia.

(Nie)szczęściem natknęła się na Szczury, którzy uratowali ją przed niepewnym losem, wciągając jednocześnie w ich bezlitosny świat, gdzie na wierzch wyszły najmroczniejsze cechy charakteru Jaskółki. W wieku piętnastu lat Ciri razem z Szczurami grabiła i mordowała, wdając się przy tym w skomplikowany związek z Mistle. Gdy już miała opuszczać Szczury, hanzę dopadł Bonhart, który na oczach Ciri oderżnął piłą jej dawnym kompanom głowy. Kolejne dni i tygodnie w niewoli Bonharta mijały jej w nieustannym lęku i upokorzeniu.

Po pewnym czasie (m.in. dzięki Vysygocie) Ciri udało się niejako wyjść na prostą, choć blizny na psychice niewątpliwie zostały. W Wiedźminie 3 twórcy zdecydowali nie zgłębiać się za bardzo w jej przeszłość, serial jednak tego nie uniknie. Pytaniem jest jak umiejętnie i subtelnie przedstawić powyższe sceny z udziałem nastoletniej aktorki. W grę w końcu wchodzi między innymi golizna, seks oraz przemoc fizyczna i psychiczna.

Nie tylko słowiański klimat

Poświęciłem już temu niegdyś cały artykuł, nie będę więc przeznaczał na to tu zbyt wiele miejsca. Owszem, w Wiedźminie można zauważyć wpływy kultury słowiańskiej. Widać to chociażby po bestiariuszu, czy opowiadaniu „Kraniec świata”. Wrażenie wzmaga, że książki zostały napisane w polskim języku (do tego niezwykle barwnie), a całość utrzymana jest w ponurym klimacie, szaroburej rzeczywistości i specyficznym humorze, co z jakiegoś powodu kojarzone jest z nadwiślańskim krajem.

Gry od Redów jednak znacznie te słowiańskie naleciałości wyolbrzymiły, efektem tego są choćby zadania poboczne „Mysia wieża” oraz „Dziady”. Nie można jednak zapomnieć, że w książkach więcej jest raczej elementów kultury np. germańskiej. Znaczną rolę odgrywa w fabule w końcu mit arturiański. Spamowanie więc na forach i twitterze Lauren Hissrich, że świat Wiedźmina to średniowieczna Polska, a Ciri powinna zagrać Słowianka z krwi i kości jest chyba lekko niepoważne.

Nie tak ważna Triss Merigold

Za ten akapit być może znienawidzą mnie fani kasztanowłosej czarodziejki (która w grach z jakiegoś względu stała się marchewkowo-ruda), ale choć w grach Triss odgrywa dość ważną rolę, to w książkach jest raczej postacią poboczną. I nie jest obiektem miłości Geralta, jakby ona sama oraz niektóre osoby by sobie życzyły 😉

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał książek to powinien wiedzieć, że romans czarodziejki z wiedźminem był krótkotrwały i prawdopodobnie sprowadził się do jednej, wspólnej nocy. Było to zresztą zaraz po jednym z rozstań z Yennefer, a Triss w celu uwiedzenia Geralta pomogła sobie nieco magią. Choć Triss dążyła do ponownych bliskich spotkań z wiedźminem, to ten raczej się od tego wykręcał, uważając romans z czarodziejką za pomyłkę (za którą ją jednak nie obwiniał).

Nie da się mimo wszystko ukryć, że kasztanowłosa była ważną osobą dla Ciri oraz brała czynny udział w jej nauce i wychowaniu. Rola Triss osłabła, gdy ta wstąpiła do Loży i stała się niemalże podwładną Filippy Eilhart. Na szczęście w zakończeniu zdołała się zrehabilitować. Zawiodą się jednak Ci, którzy będą oczekiwali, że Triss zostanie przedstawiona jako druga, wielka miłość Geralta.

A co Wy dodalibyście jeszcze do tej listy? Podzielcie się z nami swoimi przemyśleniami w komentarzach i dajcie znać, czy zgadzacie się z samym artykułem. Jednocześnie gorąco zachęcam osoby niezaznajomione z książkami do przeczytania Sagi. Choć być może same gry pozwoliły Wam poznać w jakimś stopniu wydarzenia sprzed jedynki i poznaliście najważniejsze zwroty akcji, to z oryginałem warto się choćby zapoznać dla samego zapoznania się piórem Sapkowskiego. Pisarz jako mało kto potrafi zabawić się słowem i erudycją, nie wspominając tu o wiarygodnym świecie, niejednoznacznych i barwnych postaciach oraz ciętych dialogach. Nie trzeba też chyba dodawać, że wszelkie motywy, którymi inspirowało się w swej trylogii warszawskie studio, w książkach są o wiele bardziej pogłębione.

Źródła:

  1. Screeny oraz materiały promocyjne z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon
  2. Art Ciri z Kelpie autorstwa Justanor