Wiedźmińskie

Siedliszcze

Na szlaku #3 – Co nam się nie podoba w Wiedźminie 3?

wiedzmin-3-dziki-gon-011

Wiedźmin 3: Dziki Gon jest grą wybitną i niezwykle głęboką pod kątem przedstawionej treści – zarówno w kwestii budowy fabuły, jak i świata, lokacji i mnóstwa smaczków, które są wciąż odnajdywane przez dociekliwych fanów. Mimo tego, nie ma gier idealnych i nawet tytuł, który zgarnął najwięcej nagród w historii elektronicznej rozrywki ma swoje wady i nie musi w stu procentach trafić w gust każdego. Przedsięwzięcie REDów to gra gigantyczna, więc prawdopodobieństwo, że tak się może zdarzyć jest tym bardziej ogromne.

Jak zawsze, wszystko jednak zależy od punktu widzenia, więc poniżej znajdziecie przykłady rozmaitych elementów tego dzieła, które naszym zdaniem nie wyszły, powinny zostać wykonane inaczej, bądź zwyczajnie, przeszkadzały nam podczas zabawy. Dziś bierzemy pod lupę wersję podstawową, natomiast w niedalekiej przyszłości wylejemy swoje żale na temat dodatków. Życzymy miłej lektury i zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Lukas777

Skalowanie

Wiedźmin 3 jest niesamowicie grywalny i przyjemny w działaniu, jeśli chodzi o mechanikę szermierki, posługiwania się magicznymi znakami oraz pozostałymi elementami oręża. Wszystko wygląda i działa jak powinno, lecz dla mnie osobiście zabrakło najważniejszego – wystawienia umiejętności i sprytu gracza na próbę. Walka opiera właściwie wyłącznie na naliczaniu obrażeń i zestawianiu poziomu naszej postaci z tym, jaki posiada dany przeciwnik. Podchodząc do archegryfa z wygórowanym levelem nie wolno dać się trafić choćby raz gdyż padniemy trupem. Aby samemu stwora ubić, trzeba skakać i kąsać może kwadrans, może pół godziny, a może nawet dłużej.

Szkoda więc, że wyruszając “na wyprawę” i znajdując ciekawą lokację strzeżoną przez konkretnego przeciwnika, czasem nie możemy połechtać naszego ego odkrywcy, stoczyć epickiej walki z bestią, ukatrupić jej sposobem i opuścić to miejsce spełnieni. Niestety, trzeba zawrócić aby podbić swój level, co psuje immersję i marnuje pierwsze wrażenie.

Rozwiązaniem problemu mogłoby być szersze wykorzystanie umiejętności kontrataku, która działałaby inaczej w przypadku różnych przeciwników. Mam na myśli manewr lub zestaw manewrów, które byłyby bardzo trudne do wykonania, stawiające na cierpliwość i wyczucie, lecz nagradzające nas konkretnym osłabieniem wroga. Owszem, ten wciąż mógłby się nas pozbyć jednym uderzeniem, lecz my mielibyśmy więcej do powiedzenia, jeżeli tylko byśmy opanowali daną zdolność Geralta.

Przedstawienie wizualne umiejętności postaci

Druga rzecz, na której delikatnie się zawiodłem jest drzewko rozwoju, a konkretnie to, jak rozwijanie postaci wpływa na to, co widzimy na ekranie, głównie jeśli chodzi o szermierkę. Nie mam powodu by czepiać się znaków, ponieważ alternatywne ich wersje zostały przedstawione naprawdę przyzwoicie i w przypadku Igni, Aard’a, czy Quen’a, chce się z nich korzystać. W drzewku alchemii mamy też zdolność, która spowalnia na moment czas i to tyle. W przypadku szermierki, niestety możemy liczyć jedynie na umiejętności zwane “Młynek” oraz “Rozpłatanie” i pozostałe skille (jest ich aż 18!) wpływają tylko i wyłącznie na statystyki. Dla mnie osobiście, drzewko rozwoju bohatera nieco traci na swojej atrakcyjności, zwłaszcza w tak ogromnej grze. Po pięćdziesięciu, czy stu godzinach zabawy chciałbym by moja postać machała tym mieczem nieco inaczej.

 Co nam się nie podoba w Wiedźminie 3?

Szkoda więc, że w Wiedźminie 3 nie powróciły choćby style wiedźmiński szkół. W ten oto sposób Geralt, mistrz swojego cechu, mógłby zgłębiać tajniki innych stylów walki – skoro znajduje ich rynsztunki, mógłby także poznać chociażby po dwa rodzaje ciosów/ruchów, charakterystyczne dla danego cechu. Mam więc wrażenie, że ponad 90 nowych animacji walki Geralta, które zapowiadano przed premierą, gdzieś zaginęło, mimo że poruszanie się wilka jakie zaprojektowano, to klasa sama w sobie.

Fabuła głównego wątku

O fabule szerzej rozpisał się Gerwant w swojej obszernej analizie, natomiast moje, nazwijmy to narzekania, dotyczą zupełnie czegoś innego. Powiem szczerze, że nie interesują mnie nieścisłości odnośnie powieści Sapkowskiego, przedstawienie białego zimna, przepowiednie i te sprawy. Bardziej zawiodło mnie to, że historia opowiedziana w podstawce, to w ogólnym rozrachunku, typowe ratowanie świata, który być może zmierza ku zagładzie. Zostało to zbyt mocno zaakcentowane, przez co ta “tym razem osobista dla Geralta opowieść” została nieco spłycona.

Mimo tego, całość została wykonana po mistrzowsku, z wielkim rozmachem, ze świetnymi misjami, dialogami, scenami, wątkami i nie tylko. Niestety, ta drobna rzecz, o której napisałem wyżej, nieco zakłóciła mój odbiór wymienionych elementów, czego nie można powiedzieć o dodatkach, które porzuciły ratowanie świata i opowiedziały prawdziwe, wiedźmińskie historie.

P.S Poza tym, Wiedźmin 3 to arcydzieło 😉

 

Zireael

Wiedźmin 3: Dziki Gon to bez wątpienia jedna z najlepszych gier ostatnich lat. Nie istnieje jednak doskonałość bez skazy, a w tym przypadku nawet kilku. Przy tak ogromnej produkcji twórcy niejednokrotnie muszą pójść na kompromis i zrezygnować z bardziej skomplikowanych rozwiązań. Uważam jednak, że uproszczenie systemu alchemii do formy, jaką widzimy w Wiedźminie 3, nie powinno znaleźć się na liście ustępstw. To samo tyczy się braku animacji picia mikstur, jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie serii. Alchemia jest ważnym elementem wiedźmińskiej profesji, więc lekkie jej spłycenie w pewnym stopniu ogranicza immersję i wczucie się w zawód łowcy potworów.

Inne irytujące kwestie dotyczą bohaterów, wątków i fabuły. Chodzi przede wszystkim o nieścisłości względem książkowej Sagi. Na przykład te związane z wyglądem i ubiorem Triss. Z książek wiemy, że po bitwie pod Sodden czarodziejka już nigdy nie założy wydekoltowanej sukni. Zabawnym elementem wyglądu Triss jest natomiast strój dodany w DLC. W Novigradzie na każdym kroku są łowcy czarownic, więc żeby nie rzucać się w oczy, załóżmy zieloną, długą suknię. Tryb incognito jak się patrzy. Ponadto wątek Dzikiego Gonu z Wiedźmina 3 w porównaniu z tym, który został opisany w sadze jest znacznie spłycony. Swoje gorzkie żale na ten temat wylał już Gerwant, pod czym się podpisuję.

 Co nam się nie podoba w Wiedźminie 3?

Ta sama bolączka dotknęła relacji Yennefer i Ciri. Z książek wiemy, ile poświęciła Yen, by odnaleźć brzydulkę i o ile w grze widać, że w zasadzie podpisała pakt z diabłem, o tyle nie czuć dlaczego. Wiadomo, że decyzje i metody postępowania czarodziejki z Vengerbergu często nie są jasne oraz że można je poddać pod dyskusję. Ale po rzeczach, jakich dopuściła się na Skellige oczekiwałam, że ich spotkanie będzie bardziej emocjonalne. Poza tym liczyłam, na więcej interakcji pomiędzy rodzinką, a koniec końców dostaliśmy scenę w Szałwi i Rozmarynie oraz wypad do pracowni Avallac’ha.

Poza tym boli trochę brak zadań, o których twórcy mówili w wywiadzie dla eurogamera. Atak Dzikiego Gonu na Novigrad, uwięzienie Geralta przez Yennefer na wyspie, walka Ciri na łyżwach. Mogli się nie przyznawać, w końcu czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Pomimo wszystkich wad, Wiedźmin 3 jest najlepszym RPGiem, w jakiego grałam i ciężko będzie przeskoczyć poprzeczkę, jaką postawili REDzi.

  • Kapciu_W3_fan

    Jak dla mnie największym rozczarowaniem i elementem psującym rozgrywkę są przedmioty w grze i wszystko co związane z ekwipunkiem ( wygląd broni i pancerzy, ich statystyki, podział, sposób pozyskiwania i,występowanie, loot, crafting, przedmioty w sklepach)

    Dosłownie wszystko nadawałoby się do wymiany.
    (łącznie z członkami ekipy odpowiedzialnymi za pracę nad tymi elementami) 😉

    Przez większość gry latałem z jednym i tym samym zestawem mieczy, bo wszystko inne mi nie pasowało. Nigdy nie kupiłem żadnego oręża u sprzedawcy. Ekwipunek non stop zapełniony badziewiem, brakowało sprzedawców żeby to wszystko opylić. Wszędzie znajdujesz te same miecze ale co jeden to inne statystyki. Znalazłeś fajny miecz z dobrymi statami i wydaje się być unikatowy? – A dupa właśnie na śmietniku znalazłeś zwykły temerski miecz i o dziwo ma lepsze statystyki a co więcej opisany jest jako unikatowy lub magiczny! myślisz sobie tylko WTF.

    AutoLoot i brak logiki w rozmieszaniu przedmiotów to już w ogóle woła o pomstę do nieba.
    Eksplorujesz jakieś podziemia w Kaer Morhen, znajdujesz ukryte przejście, natrafiasz na skarbiec strzeżony przez silnego potwora, walka dużo cię kosztuje ale mówisz sobie niech to, w skrzyni czeka na mnie nagroda. Niestety w skrzyni znajdujesz masę rupieci i redańskie buty.
    Nikt nie wysilił się żeby nagrodzić gracza i wrzucić tam coś naprawdę unikatowego, zgodnego z miejscem, w którym się znajduje. Tak jakby twórcy olali całkowicie ten aspekt.

    Przecież przy pomocy znajdowanych przedmiotów można zbudować 50% klimatu i autentyczności danej lokacji, sprawić by była ona ciekawsza i wiarygodna a jej sumienna eksploracja była opłacalna. Niejednokrotnie wychodziłem zniesmaczony po splądrowaniu jakiejś lokacji bo jedyne co wygrałem to wycieczka do handlarza z pełnym worem gratów.

    Kiedyś już tutaj pisałem jakbym widział system segregacji i opisów oręża oraz zbroi.
    Nie będę już tego robił bo nie ma sensu. Jest jeszcze parę innych rzeczy, które bym widział inaczej ale te przedmioty są właśnie takim największym minusem dla mnie.

    • Darkdarius

      Masz rację odnośnie oręża, pancerzy (ohydne nie wiedźmińskie arhhhhh) naprawdę to co znajdujemy w skrzyniach i nieraz bronionych przez super przeciwników, to czysty chłam.
      Czasami coś się fajnego trafi ale to rzadko.
      Jeszcze dodał bym alchemię, magicznie respawnujące się w ekwipunku miksturki ehhh.

      Ale pomimo tego, Wiedźmina 3 dla mnie to 10/10.
      Ale jak każda rzecz, ma swoje wady i zalety.

  • WiedźminZ UkrytymOstrzem

    Wszystkie rzeczy, które mi się nie podobają w Wiedźminie można skrócić w słowie ,,pytajniki”. Nie mówię, że w ogóle nie powinno ich być, potrafią opowiadać ciekawą historię i po prostu być odskocznią od questów, ale połowa z nich, a zwłaszcza na Skellige, to po prostu zapychacze przestrzeni jak w wielu grach AAA. Rozumiem, że Wiedźmin miał być bardziej przystępny i ,,zachodni”, ale kiedy widzę te wszystkie znaczniki na mapie (skasowałem przez przypadek swój zapis i postanowiłem wyczyścić grę, znowu) to mnie coś trafia. Poza tym, umówmy się, czy myśląc o Geralcie widzimy kogoś, kto biega po krzakach, zabija przypadkowych ludzi i zbiera co zobaczy?

  • Jarosław

    Polecam bardzo ciekawy materiał. Od TVGRYpl.
    https://youtu.be/Cfogn5eHDHI

    PS.: Nie wiem czy było, ale to jest jeszcze lepsze.
    https://youtu.be/DGqHkdVDUp0
    https://youtu.be/qkvsYldBXW0