Wiedźmińskie

Siedliszcze

  • darkdarius

    To może zacznę dyskusję o tym, że księżna Toussaint ma definitywnie stwierdzone (prze zemnie oczywiście) rozdwojenie jaźni. My to, my tamto. I taka osoba sprawuje rządy w tej pięknej krajnie.
    To nie dziwota, że te durne kolorowe rycerzyki, porywają się na szarleje z brzeszczotami które, pękły by na paradzie wiedźmińskiego miecza jak szklana kula.
    A potem ten biedny wiedźmin, styrany życiem i czarodziejkami musi im pupy ratować. by szarlej nie zrobił z nich mokrej plamy. Ehh życie.

    • Jarosław

      Wiem że na zachodzie wśród władców istniał kiedyś zwyczaj mówienia o sobie w 3 osobie. A Toussaint jest przecież wzorowane na Francji/Włoszech.

      U mnie jak pojawiały się Bargewsty to niebo robiło się ciemne.

      • darkdarius

        Co do bargestrów, to nie zauważyłem tego ciemniejszego nieba. Ale moim zdaniem, skoro to upiory (potępione) to jednak powinny grasować nocą.

    • Zireael

      A mi się to podoba, tak samo księżna mówiła w Sadze. To kolejny aspekt poróżniający Toussaint z resztą świata. Księstwo jest tak bardzo oderwane od rzeczywistości, a Anna Henrietta jest tego ucieleśnieniem. Poza tym dla mnie jest dosyć zabawne, groteskowe wręcz.

      • darkdarius

        Czytają Sagę mogłem nie zwrócić na to uwagi, czytałem trochę zestresowany bo bardzo byłem poruszony wydarzeniami w książce.
        Co do gry, to wydało mi się to trochę dziwne i nie poważne, a wręcz czasami śmiałem się z tego. Wcześniej nie miałem z takim czymś styczności ni w grach czy w książkach, tym bardziej że ona raz mówiła normalnie, a raz w trzeciej osobie.